Malinowy potwór…

Gru 18 2012 carl23 MOTO-Blog, Różności 0

Stało się…ostatnio kupiłem, oczywiście do odsprzedaży potwora. Z racji, że jazda tym sprzętem sprawia niesamowitą frajdę zapewne jakiś czas zostanie u mnie. Frajda polega bynajmniej nie na zapierniczaniu po asfalcie z dużymi prędkościami, choć moc na to pozwala. Potwór legitymuje się całkiem przyzwoitymi 207 rączymi koniami siedzącymi pod maską, które karmione obrokiem w postaci dwupierdu podtlenku elpidżi są gotowe biec w dowolne miejsce w kraju i za granicą. To wszystko zsynchronizowane jest z automatyczną skrzynią biegów, dzięki temu zamiast zastanawiać się jaki bieg wrzucić można oddać się w rozkoszy związanej z prowadzeniem tego bydlęcia. Jazda po bitumicznych drogach utwardzonych niczym nie różni się od jazdy „zwykłym” autem, chociaż na minus należy zaliczyć bujanie auta np przy wyprzedzaniu TIRa i przy prędkościach 120-140km/h, ale nie ma co się dziwić, bo taki urok i taka budowa tego auta, nie przystosowana do szybkiego zapieprzania tylko dostojnego toczenia się albo…

Albo jazdy w terenie i tu jest całe clue. To auto na lekkie przejażdżki po ośnieżonych lasach, łąkach i żwirowniach-nie nadaje się na dzikie ujeżdżanie w terenie,ale do lekkiego offroadu a jakże. I właśnie z tą myślą wczoraj napalony na jazdę jak daltonista na kolorowy telewizor wykonałem telefon do kumpla i za 10 min stałem odśnieżając zaspę z przedniej szyby, potem odpał i potwór jak wstający żubr otrząsnął się ze śniegu, zapiąłem tryb auto, literkę D jak Wio do przodu i delikatnie bulgocząc wygramoliłem się z parkingu, wyjazd z osiedlówki przy każdym dodaniu gazu kończył się jazdą bokiem i kontrą kierownicą, dlatego też przed wyjazdem na główną profilaktycznie zapiąłem 4×4. Po krótkiej pojeżdżawce asfaltem znaleźliśmy boczną dróżkę kierującą na slamsy, czyli nowe osiedle domków jednorodzinnych, długo się nie zastanawiając skręt i już byliśmy w terenie, potem kolejny skręt i pojawiła się zaorana kiedyś łąka, porośnięta trawami i drzewkami samosiejnymi-z bananem na pysku zatrzymałem się, wbiłem 4x4low, dwójkę by skrzynia nie głupiała i wiśta wio, kilka górek, nierówności i nastąpiła zmiana kierowcy. Znów ruszyliśmy, po ujechaniu 2m (słownie-dwa metry) potwór stanął merdając w miejscu kołami, co wcale dobrze nie rokowało, bo opony bogate nie są, a marznące śnieżysko skutecznie oplotło bieżnik. Do dziś nie mogę tego pojąć jak to się stało, jednak przekonany jestem, że nie była to wina auta 😉 Na szczęście ratunkiem w takich momentach jest wsteczny i po chwili mogliśmy kontynuować jazdę, znaleźliśmy dróżkę leśną, która w miarę podążania stawała się coraz  węższa, tylko po to by nam oznajmić na samym końcu-dalej nie pojedziecie, przywitał nas wielki usypany wał, udało się jakoś nawrócić i znowu poprzedzierać się przez chaszcze, dojechaliśmy do jakichś innych slamsów, ciesząc się, że jest cywilizacja, bo offroadzik się deko wydłużył i kasza manna czekała już w domu podana do stołu.

Teraz trochę o malinowym potworze-jest to ford Explorer, rocznik 96, 152kW (207KM), napęd 4×4 zespolony z automatem-całkiem przyzwoity samochodzik, bardzo dobrze wyposażony jak na tamte lata, ale o tym kiedy indziej.

Fotka robiona przez poprzedniego właściciela, bo pogoda nie nastraja do sesji.

Camera
Canon IXUS 220HS
Focal Length
4.3mm
Aperture
f/2.7
Exposure
1/100s
ISO
1
Camera
Canon IXUS 220HS
Focal Length
4.3mm
Aperture
f/2.7
Exposure
1/100s
ISO
100

explorer ASBexplorer w automacieexplorer z gazemfordford explorerford explorer z gazemford explorer z instalacją gazową

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *