KONKURS!!!

Postanowiłem zorganizować pierwszy konkurs motoryzacyjny 🙂

Konkurs dedykowany jest dla wszystkich maniaków motoryzacyjnych posiadających 4 kółka. Czy jest trudny?A to zależy…Z pewnością niektórych zmusi do odkurzenia w myślach tak odległych już czasów, inni znowu może zmagają się akurat teraz  z „tym”. Ale do rzeczy…

konkurs motoryzacyjnyZasady:

1. Zasubskrybowanie tego bloga (można to zrobić rejestrując się tutaj bądź przy wpisywaniu komentarza odfajkować „Zapisz mnie do listy mailingowej”-obiecuję nie słać spamu zbyt często)

2. Polubienie Funpage na Facebooku -jeśli ktoś nie ma to trudno, nie będzie to warunkiem koniecznym, ale w tzw „dobrym tonie” w myśl zasady WY mi, JA wam.

3. Powiadomienie o konkursie jak największą ilość znajomych-minimum 2 znajomych (sposobów są dziesiątki od umieszczenia na tablicy facebooka, poprzez komunikatory, czy maila, fora na których jesteście itd).

4. W komentarzu poniżej opisać następujący temat (uwzględniając markę i model) „Mój pierwszy samochód. Kocham czy nienawidzę?”

Dla niektórych będzie opis w czasie przeszłym, dla niektórych teraźniejszym-jeśli ktoś nie ma jeszcze samochodu własnego-musi wykazać się kreatywnością w czasie przyszłym .

Treści zapewne będą brutalne, mrożące krew w żyłach czy powodujące spazmy śmiechu, dlatego też wygrają najciekawsze wpisy. Jeśli ktoś nie ma poczucia humoru śmiało może pisać tak jak czuje, takie wpisy nie będą dyskwalifikowały uczestnika.

Mocnych słów proszę unikać, chyba że na potrzeby rymu, bądź sytuacja tego wymaga, traktujmy to jako zabawę.

Z racji, że bloga odwiedza jeszcze dość niska liczba użytkowników myślę, że czas trwania konkursu będzie do końca sierpnia, czyli do 31.08.2013r można wpisywać komentarze, które będą brały udział w konkursie, po tym terminie nastąpi rozstrzygnięcie konkursu, a nagrody mam nadzieję osłodzą kończące się wakacje i lato.

A właśnie…NAGRODY 🙂

a więc tak…długo się zastanawiałem czym obdarować Was za poświęcony czas na udział, chciałem by to było coś praktycznego a zarazem związanego z motoryzacją, dlatego też postanowiłem że:

Miejsce 1NAWIGACJA SAMOCHODOWA
Miejsce 2PENDRIVE „motoryzacyjny” W KSZTAŁCIE KARTY KREDYTOWEJ

Miejsce 3KOSMETYK SAMOCHODOWY (zapach, koncentrat płynu do spryskiwaczy, szampon, plak tudzież jakaś pianka do czyszczenia tapicerki) tutaj z wygranym ustalimy mailowo.

Prawda, że fajne te nagrody wymyśliłem?

Jeśli zapomniałem o czymś lub coś jest niejasne-Wybaczcie, jest to pierwszy konkurs organizowany przeze mnie. Za to mogę obiecać, że jak frekwencja będzie dobra, to nie będzie to koniec.

ŻYCZĘ WSZYSTKIM UDANEJ ZABAWY.

konkursy motoryzacyjne

Komentarzy: 11

Zostaw komentarz
donika21

27 lipca 2013 o 21:34

Mój pierwszy samochód to Opel Corsa z ’97 roku. Mam ją do dziś jest genialna pokonuje ze mną wszystkie moje drogi, przeżywa wzloty i upadki. Pomimo swojego wieku wyprzedziła już nie jednego Mercedesa:) Niech żyje moja Królowa Śniegu!

Justyna

28 lipca 2013 o 23:07

Mój pierwszy samochód Citroen c3 na początku go nienawidziłam lecz z czasem pokochałam. Nienawidziłam go za skrzypienie drzwi i problemy z silnikiem jednakże po ich wyeliminowaniu pokochałam go z całego serca.To on przywiózł moje dzieci ze szpitala , zawiózł nas pierwszy raz nad morze i był kiedy go potrzebowaliśmy:) Stał się jednym z nas.

Flasher

29 lipca 2013 o 19:24

Mój pierwszy samochód był niesamowity, tak samo jak i jego właściciel, czyli ja 😉 Ferrari 458 Italia Spider… Silnik v8 o pojemności 4,5 litra o niebotycznej mocy 570 koni mechanicznych. Maksymalny moment obrotowy tej bestii wynosi 540 Nm przy 6000 obr/min. Żadnych prostackich turbin, ani żadnych innych sztucznych doładowań, które możemy znaleźć teraz w większości współczesnych samochodów. Downsizing, a cóż to takiego? Ten samochód nie zna takich terminów. Czysta, niczym nie zmącona moc. Wiele by tu pisać o technologii, zastosowanej w tym jakże zacnym samochodzie, wiec przejdę teraz do moich doświadczeń z tym autem, podczas gdy go użytkowałem. Niektórzy narzekają, że włoskie samochody bywają awaryjne. U mnie nie było żadnych problemów, wymieniałem jedynie części eksploatacyjne. Spalanie… Hmmm 🙂 Ktoś kto jeździ takim samochodem, raczej nie patrzy na to ile taka bestia pochłania litrów paliwa. A pochłonąć ich potrafi naprawdę sporo. Ale to co otrzymujemy w zamian, w pełni wynagradza nam te wysokie koszty utrzymania. Iście sportowe osiągi, powalający design, który sprawia, że nie sposób znaleźć osobę, która się nie obejrzy za nami przejeżdżającymi, przez wąskie ulice miasta. Jedyna wada, to napęd na tył, który sam w sobie jest boski i nie można go zaliczyć na minus to jednak przy naszych warunkach pogodowych, drogach i przy potwornej mocy, potrafi czasem postawić włosy na dęba… I teraz jedyna, największa wada. Nie można nim zbyt długo jeździć. Limit wynosi około 40 minut. Dokładnie tyle ile trwa mój sen…

jendrek

31 lipca 2013 o 10:00

SAXO 1.5 D. Ta maszyna nie miała sobie równych. Kupno takiego potwora byłoby spełnieniem marzeń każdego prawdziwego mężczyzny. Potężna moc uwalniana z jego stalowego serca dostępna za każdym lekkim muśnięciem pedału gazu, wywoływała u mnie dreszczyk emocji. Nie wspominam już o satysfakcji jaką sprawiało mi wciśnięcie gazu do dechy. Na ćwierć mili żaden rowerzysta nie miał ze mną szans, z łatwością mijałem przerażone rykiem mojego dziurawego tłumika psy i koty. Była to maszyna godna Bonda, miała nawet fabrycznie zamontowaną wyrzutnię rakiet dostępną z poziomu skrzyni biegów, jednak prawdopodobnie poprzedni właściciel dokonał jakiś niezrozumiałych modyfikacji i niestety musiałem się zadowolić biegiem wstecznym, który i tak nie zawsze wskakiwał. Kolejnym elementem wyposażenia rodem z filmów o agencie 007 były automatycznie szyby przednie, które potrafiły wyczuć wszelkie nierówności terenu i przy prędkości powyżej 50 km/h dla poprawienia aerodynamiki pojazdu samoczynnie się otwierały. Samochód posiadał unikatowy system obronny zaprojektowany na wypadek gdyby jakiś zły charakter zechciał nim odjechać bez mojej wiedzy. System skutecznie niweczył wszystkie nieautoryzowane próby uruchomienia pojazdu – tylko ja (zwykle) byłem w stanie umiejętnie przekręcić kluczyk i go odpalić. Gdyby nawet komuś udało się tego dokonać, mógł zostać znienacka porażony silnym wyładowaniem elektrycznym powstałym podczas włączania lewego kierunkowskazu. Pomijając drobne usterki takie jak wymiana rozrusznika, skrzyni biegów, tylnej belki, kliku innych drobnych rzeczy i silnika był to samochód niezniszczalny. Czołowe zderzenie przy maksymalnej prędkości z gołębiem nie zrobiło na nim większego wrażenia. Pomimo tych cudownych kilometrów przejechanych razem nadszedł czas, w którym musiałem się z nim pożegnać i przesiąść do samochodu dla mięczaków z rodzinką czyli do kombi. Jednak nie mogłem tak po prostu go sprzedać byle komu. Chętnych do nabycia tego cacka było całe multum. Po starannie przeprowadzonej selekcji znalazł się śmiałek godny tego wozu. Po transakcji oświadczył, że to samochód dla jego żony. Łza wzruszenia zakręciła mi się w oku… naprawdę musiał ją kochać….

Wladek

2 sierpnia 2013 o 21:49

Moja przygoda z FSO Syreną 103 zaczęła się w 1968r. Samochód – rocznik 1965 – zakupiłem od pewnego inżyniera za astronomiczną kwotę prawie 60000zł (zarabiałem wówczas ok. 1500zł). Syrena była w bdb stanie i miała na liczniku ok. 20000km. Mieszkałem wówczas w jednej z „podłańcuckich” wsi na podkarpaciu i był to drugi samochód w tej miejscowości. Z jego eksploatacją wiązały się różne przygody. Dla młodszej części czytelników wspomnę tylko, że w okolicy (również w mieście Łańcut) nie było stacji benzynowych i paliwo kupowałem w sklepie chemicznym. Dla samochodu już pierwszy rok eksploatacji u mnie nie był szczęśliwy. W grudniu 1968r w drodze na konferencje, na łuku drogi wjazdowej na most na rzece Wisłok wpadłem w poślizg i dachowałem z 3 metrowej skarpy (nie było czegoś takiego jak opony zimowe). Miałem dużo szczęścia i nic mi się nie stało. Samochód wymagał naprawy blacharskiej, którą wykonał mistrz kowalski. „Skarpeta” służyła mi wiernie przez wiele lat m.in. jako ciężarówka przy budowie domu czy też samochód dostawczy kwatermistrza. Ostatecznie została przeze mnie wyrejestrowana w 1989r i po kilku latach zezłomowana. Podsumowując – kochana „skarpeta”:)

Piotrek

7 sierpnia 2013 o 17:35

Moim pierwszym samochodem był Fiat 126p. Odkąd pamiętam moim marzeniem było posiadanie własnego samochodu. W 2004 roku jak tylko skończyłem 18 lat zdałem egzamin na Pj, co prawda za drugim razem;p. Ale na własne auto musiałem czekać jeszcze 2 lata. W 2006r. wyjechałem na praktyki do Szkocji, zarobiłem trochę groszy i od razu wiedziałem, że przeznaczę je na swój samochód. Kupiłem malucha, który okazała się totalnym złomem. Sprzedający wykorzystał moją naiwność, a ja zaślepiony chęcią posiadania własnego samochodu wiele rzeczy pominąłem. Każda podróż do miasta wiązała się z ryzykiem czy samodzielnie wrócę do domu. Po 3 miesiącach z ulgą pozbyłem się tego złomu w dosłownym tego słowa znaczeniu;). Później jeszcze miałem nieprzyjemności z racji tego, że nowy nabywca spowodował wypadek i uciekł z miejsca zdarzenia no i oczywiście nie przerejestrował wcześniej samochodu… Pomimo to mam ciągle nadzieję, że kiedyś znowu stanę się właścicielem Fiata 126p 😉

moonka

16 sierpnia 2013 o 06:32

Moim pierwszym samochodem był……..maluch! Czyli słynny fiat126p. Czy go nie lubiłam czy lubiłam ? Kochałam go, kochałam tę żółtą pszczółkę ! Choć był ciasny i dłuższe trasy to tylko z otwartym tyłem, choć jak padał deszcz to wycieraczki nie nadążały, choć zimą latał po drodze jak pijany Ździsław, choć miał dziurę pod siedzeniem o której się dowiedziałam tuż przed jego śmiercią, choć po błotnistej drodze szedł jak byk na corridzie, tylko jakoś bokiem, choć jeździłam z kołkiem, który był elementem niezbędnym do jego odpalenia…..Kochałam go 🙂

kaszek

31 sierpnia 2013 o 10:51

Z pierwszym samochodem można podobnie jak z „pierwszą miłością”- często człowiek przypomina sobie miłe chwilę, dobrze wspomina ten czas.
Ale do rzeczy: maj 2010 rok- jeszcze nie mając prawa jazdy dostałem przedwczesny prezent urodzinowy jakim była „mała srebrna żabka”- Opel Corsa B 1.7D. Małe fajne autko miejskie, które „wciśnie się” niemalże wszędzie 🙂
Mając taką fajną furę prawko trzeba było zdać szybciutko- pierwsze podejście i egzamin zakończony wynikiem pozytywnym. Miesiąc po zakupie autka już mogłem nim śmigać i cieszyć się z jazdy… niestety nie na długo- tydzień po mojej pierwszej jeździe Corsą autko w nocy zostało oszpecone (zerwane listwy boczne, emblematy- wszystko zdzierane śrubokrętem, lub nożem więc można sobie wyobrazić jak to wyglądało…). Poza dachem, maską, błotnikami i zderzakami wszystkie elementy były solidnie porysowane. I od tamtego momentu zaczęło się coś dziać, co można nazwać „miłością”.
Autko szybko doprowadziłem do stanu w jakim go kupiłem- wpadły emblematy, porysowana karoseria odzyskała swój dawny wygląd. Nieco później autko dostało nowe felgi, później przyszedł czas na inne rzeczy- migacze, lampy przednie i tylne. Wyglądała fajniej, jakby nieco odmłodniała, ale to jeszcze nie było to. Zaczęły się grubsze modyfikacje Corsy. Oryginalne zderzaki Irmschera (firma tuningująca Opla) wskoczyły do mojego maleństwa. Z zewnątrz było naprawdę fajnie, z „małej srebrnej żabki” Corsa przerodziła się w „małą złowrogą żabkę” (tak żeby odstraszała złodziei :)).
Wnętrze, które nadal pozostawało smutne, seryjne też musiało nabrać kolorków- demontaż deski rozdzielczej i innych elementów wnętrza z pewnością do fajnych rzeczy nie należy, ale jest warty gdy chcemy mieć wyflokowane wnętrze samochodu.
Welurowe fotele zostały zastąpione fotelami skórzanymi. Niecały tydzień temu wpadła nowa kierownica prosto od Vectry B z rzadko spotykanej wersji i500.
Wiele osób pytanie mnie: „Po co inwestujesz w ten samochód? Nigdy Ci się to nie zwróci!”- mają rację, pieniądze które zainwestowałem w auto już nigdy nie zobaczę… ale czy to właśnie nie jest miłość? 😉

Tak wyglądało po zakupie:
http://www.bankfotek.pl/image/868189.jpeg
http://www.bankfotek.pl/image/868192.jpeg
http://images46.fotosik.pl/691/4398f6f00d5a0c98.jpg

Tak wygląda teraz:
http://images65.fotosik.pl/122/16febd25890b83f0.jpg
http://images65.fotosik.pl/122/07501d057cdac6e2.jpg
http://images63.fotosik.pl/121/11d6c160d64ed798.jpg
http://images61.fotosik.pl/121/f8feaef048e5f7d2.jpg
http://images65.fotosik.pl/122/439959f1d60670fc.jpg
http://images64.fotosik.pl/121/fb4d1893dea07c33.jpg
http://images62.fotosik.pl/122/1e37f37ec209c695.jpg
-http://images65.fotosik.pl/12/bd66271e7f23128e.jpg

Izka

31 sierpnia 2013 o 13:32

W 2007 roku się zakochałam w kancie,
Kant były śliczniutki na każdym swym rancie,
Zderzaki w chromach, tył światła w pionie,
Każdy by patrzeć siadał mi na ogonie.
Silnik miał koni w sobie od groma,
Pojemność 1300 to była szalona.
Biegów w skrzyni była cała masa,
Czyli aż cztery-Oto jest klasa!
Na felach super chromowe dekielki,
Zydle wygodne jak rustykalne mebelki,
Pokryte skajem-imitacją skóry,
W tamtym okresie nie było lepszej fury,
Kiera cieniutka, trąbiło się ringiem,
Na ulicy był szacun, człowiek był Kingiem,
Zawiecha toporna była w tej furze,
Z tyłu był resor na cztero-piórze.
Włożyłam w niego w sumie sporo miedzi,
By zazdrość błyszczała z oczu gawiedzi,
Na nic się zdała ta renowacja
Bo auto spotkała po prostu kasacja
Na rondzie w Gdańsku jakiś ślepy w tył mi się wpasował,
I w ten oto sposób me autko skasował
Płaczę za kredensem gdy wspomnę z nim chwile,
Wspominam wspólne czasy, które spędziłam mile.

lizzie

31 sierpnia 2013 o 21:50

Mój samochód to staruszek,
Co dzień męczyć się z nim muszę.
Gdy doń wsiadam i gazuję,
On udaje, że nie czuje.
Kiedy wreszcie z miejsca ruszy,
Marzną ręce mi i uszy.
Ogrzewanie w nim nie działa,
Szyba skuta lodem cała.
Często robi mi numery,
Nie chcą jechać koła cztery.
Znowu czeka mnie laweta…
Chciałabym mieć Chevroleta…

AkuQ

11 września 2013 o 08:04

Dziękuję wszystkim biorącym udział za ciekawe komentarze. Żeby zbędnie nie przeciągać.
Miejsca:
1 -Izka
2 -kaszek
3 -moonka

Proszę szczęśliwców o adresy na maila gdzie wysłać gifty.

Niebawem kolejna zabawa, można również podsyłać pomysły na zorganizowanie zabawy w której chcielibyście wziąć udział.
Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *