Czy warto cofać licznik?

czy warto cofać licznik

Źródło tvn24.pl

Czy warto cofać licznik?

Cóż za głupie pytanie…Oczywiście, że tak!Tak powie niemalże każdy handlarz z przy zachodniej granicy oraz ponad 90% handlarzy z całego kraju. A dlaczego? Ano z prostego powodu, auta z normalnymi przebiegami są nieakceptowane przez polskie społeczeństwo, do mózgu nie jest w stanie dotrzeć i być prawidłowo przetworzona informacja, że samochód np 4 letni może mieć przejechane w okolicach 180 czy 220 tysięcy, a przecież na zachodzie, czy u nas (jeśli mowa o samochodach firmowych) jest to zupełnie normalne, od takiego samochodu oczekuje się przebiegu grubo poniżej 100 tysięcy, a najlepiej, żeby miało ok 50-60 tyś, w końcu 15 tyś rocznie to dużo, nikt więcej nie jeździ…tak rozumuje większość z potencjalnych kupujących. Handlarze w mig podłapali co potrzeba polskiemu kupującemu i podają mu na tacy nastoletnie tedeiki z przebiegami poniżej 200 tysięcy, bo tylko takie auto wg polskiego myślenia ma prawo jeszcze pojeździć z 2-3 lata, jak ma powyżej dwustu tysięcy od razu wpada do zbioru aut potencjalnego zagrożenia destrukcją i staje się niesperzedajne. Swego czasu sprzedawałem octavię I kombi 1.9 90KM, auto 7 letnie miało 225 tyś przebiegu, serwisowane do końca w ASO, po podłączeniu pod kompa z czujników można było odczytać przebieg, stan bardzo dobry, żaden element nigdy nie lakierowany, 2 kpl opon w bdb stanie, do wymiany miało rolkę od napędu wieloklina (rolka 50zł+wymiana)-jak postało auto 3-4 dni i było wilgotno to przy odpaleniu cichutko popiskiwała kilka sekund, skrzętnie ukryłem tę „wadę” (jak to handlarz) i nie opisałem tego w ogłoszeniu, bo pewnie do tej pory bym nią jeździł. Auto sprzedawałem 5 miesięcy, telefonów setki i zawsze to samo-„Szkoda, że ma taki duży przebieg” no bo 30 tyś rocznie to na polskie warunki mega dużo i auto w wieku 6 lat przestało spełniać marzenie czyli polską normę PN160000. W końcu pojawił się potencjalny kupiec, przyjechał z mechanikiem, podpinali pod komputer, sczytali przebieg ze sterownika, mierzyli miernikiem, z rozmowy dało się wysłuchać „Ty….kurwa, nie wierzę, nie była nigdzie walona” i co…i stwierdzili, że za słaby wypas ma, bo klima w manualu a nie w klimatroniku (a przecież w ogłoszeniu jasno było napisane) i pojechali, oglądać inną…Po paru godzinach, wrócił już sam zainteresowany i kupił auto, bo wypaśna miała cały bok rozwalony…Podobne przygody miałem z audi w nieśmiertelnym tedeiku z 2001r, które miało 345 tyś, telefon milczał jak zaklęty, a jak zadzwonił to po to, bym wysłuchał memoriału o tym, że ma dużo nalatane itd. Samochód kupiła młoda dziewczyna, obejrzała, posprawdzała w serwisie, na Policji nawet czy nie kradziony, Pan Policjant zapytał jej-ile to ma nalatane, ona 345tyś-„Oooo ale dużo, ja bym szukał z mniejszym przebiegiem” nie wiedziałem, czy parsknąć głupkowatym śmiechem, czy próbować  rozmawiać z typem, ale ugryzłem się w swój i tak długi jęzor i zamilkłem. Auto zostało sprzedane w czerwcu, zakupione na pocz marca. Szczyt głupizny to telefon z ostatnich dni dotyczące fabii . Rozmowa mniej więcej przebiegała tak:

-Aktualna ta fabia?

-Aktualna.

-Jaki przebieg?(w ogłoszeniu napisane było)

-170 tysięcy

-Uuuuu, dużo.

I sygnał w słuchawce, dzwoniący się rozłączył. Zawsze po takich telefonach mam chwilę konsternacji, a potem próbuję zrozumieć dzwoniącego, niestety nie udało mi się jeszcze…To ile ma mieć 12 letnia fabia z gazem przebiegu?80 tyś-dobrze będzie?Chyba trzeba zacząć wystawiać ogłoszenia z tekstem-Cena i przebieg do ustalenia…

Przeglądając aukcje pojazdów poleasingowych auta osobowe mają zazwyczaj 3-4 lata i przebiegi 130-220 tyś, to jest najczęstsza norma. Oczywiście te co mają mniej i są w dobrym stanie technicznym kosztują odpowiednio więcej. Potem te auta pojawiają się na rodzimych portalach z niecałymi stu tysiącami na liczniku, serwisowane w ASO, a przy oględzinach „No Panie miałem gdzieś książkę, ale się zawieruszyła, pewnie w żony aucie a ta w sanatorium, jak wróci to ja doślę pocztą”.

Oczywiście ktoś może zarzuć, przecież nie każde auto to leasingowane-oczywiście że nie, ale 95% w naszych ogłoszeniach aut w atrakcyjnych cenach z niskimi przebiegami, to cofnięte poleasingi z Europy zachodniej.

W PL auto od prywatnego właściciela, z oryginalnym przebiegiem i bezwypadkowe, ma taką cenę, że poławiacz okazji nigdy na tak daleką stronę wyszukiwania nie zaglądał nawet, więc co za tym idzie-również auto staje się nieatrakcyjne dla pośrednika tzw handlarza. Czasami są sytuacje, że użytkownik prywatny jest na tyle zdesperowany, że opuszcza cenę by szybko sprzedać, bo np 2 mieś próbował sprzedać i nie było chętnego. Wtedy korzystam z takiego rozwiązania 🙂 i nie tylko ja, bo trafia się ładne auto w rozsądnej cenie (i tak daleko tej cenie do ogłoszeniowych okazji), ale jest na tyle ok, że po narzuceniu jakiejś tam marży, jest szacowana sprzedaż takiego auta. Auto zazwyczaj ma jakieś drobne ryski, bądź brudne wnętrze, co odrzucało potencjalnych kupujących, więc trzeba włożyć trochę serca, doczyścić, lub wymienić jakieś elementy w zawieszeniu, w osprzęcie silnika etc, bo praktycznie nikt kto planuje sprzedać nie dokłada w ostatnich dniach do auta.

Na szczęście powoli rynek się zmienia i być może dotrze do kupujących, że nie da się kupić dobrego auta w niskiej cenie, tej dolnej z ogłoszeń danego rocznika. Takie auto zawsze będzie okupione jakimiś usterkami jak nie prawnymi (zastawy bankowe, wałek na vat) to cofnięte dużo liczniki, po najgroźniejsze, czyli spawane z kilku egzemplarze.

Aby zaspokoić ciekawość czytelników:

Czy cofałem kiedyś licznik?NIE
Czy cofam teraz?NIECzy będę cofał?NIE WIEM 🙂 Na chwilę obecną nie mam takiej potrzeby i brzydzę się tym, jednak jeśli życie mnie zmusi a rynek tak się zmieni, że opanują go same stu tysięczniaki i nie będę miał z czego wykarmić dzieci….

cofanie licznikacofanie licznikówczy warto cofać licznikczy warto robić korektę licznikakorekta licznikakorekta liczników

Komentarzy: 1

Zostaw komentarz
Polak

29 września 2014 o 11:06

Sama prawda i tylko prawda.Sam handluje czasem samochodami krajowymi i zagranicy, również nie cofam liczników a i tak zawsze słyszę że na pewno cofany lub inne tego typu historie.W tym raju każdy chce kupić tanio lub bardzo tanio coś co nie istnieje czyli 80tyś maks. 5-7latego w Diselu kombi bez rusy itp.Masakra ja sam zmieniam swoje samochody dość często i zawsze mam powyżej 200tyś a czasem nawet 300 i są to nie starsze niż 2006r diesle jak Toyota, Renault, Peugot, Vw i wszystkimi wsiadałem i jechałem 1000-2000tyś km bez problemu.A przeciętny Kowalski po zakupie swojego wymorzonego przebiegu stoi u mechanika albo na poboczu i psioczy co to za złom ta toyota lub inny że silnik padł przy 150tyś 🙂 haha.Też czekam żeby to sie zmieniło bo to tragedia jest w tym kraju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *