kiepskie zimowe paliwo

 

Dawno mnie tu nie było, ale podzielę się jedną obserwacją z ostatnich dni. Jak wiadomo nie od dziś, mamy porę roku zwaną zimą. Zima jak to zima, w ostatnich latach była łagodna, praktycznie lekkie przymrozki, mało śniegu. Wielu ludzi nawet opon na zimowe nie zmieniało, bo więcej było deszczu niż śniegu. Jak widać przyzwyczaiły się również do tego koncerny paliwowe nie tylko zwykli zjadacze chleba…

Jako, że potrzebowałem poprzewozić trochę rzeczy, zakupiłem sobie busa. Żadne fajerwerki, ot paździerz w dieslu z oszałamiającą mocą 75KM, wizualnie wygląda na zemstę blacharza, bo malowane niektóre elementy nie raz i moja córka farbkami i pędzelkiem  by to lepiej uczyniła, ale technicznie jest całkiem w porządku, poprzedni właściciel ganiał nim nawet do samej Królowej do UK, a może tylko na zmywak-nie wnikałem, w każdym razie nie strach nim jeździć i po poprawieniu paru detali jak ręczny czy wymiana przegubu bo zaczyna sobie chrobotać zrobi się z niego super wołek roboczy.

W sobotę tymże paździerzem zrobiłem ponad 400 km, bez żadnego zająknięcia. Rano było -14, odpalił za 3 razem i w drogę, po drodze kończył się napęd, więc zajechałem na Artusa pod Warszawą i zalałem w przypływie noworocznego entuzjazmu za dwieście, żeby zaraz znowu się nie tankować.

Po powrocie z wojaży (swoją drogą z przygodami natury tragarza) postawiłem poczciwinę przed domem i w poczuciu spełnienia małżeńskiej obietnicy udałem się na spoczynek. 2 dni później temperatura spadła jeszcze niżej i w nocy było już minus osiemnaście. Próbowałem odpalić busa, ale mało ochoczo się do tego zabierał i wydawał z siebie odgłosy JU JU JU JU JU……..JUUUUUUTRO PRZYJDŹ, zatem szybko podstawiłem mu respirator pod klemy i zostawiłem na godzinkę. Potem grzanie świeczek, chwila pracy rozrusznikiem i odpalony.

Ruszyłem w drogę i jakież było moje zdziwienie, gdy spostrzegłem, że samochód nie jedzie powyżej 1800obr/min, przy gazie w podłogę tylko siwą ścieżkę z wydechu zostawiał. Zapewne filtr zawalony parafiną, bo specyfik przeciw wytrącaniu dolany został dopiero w dniu odpalenia, zatem w filtrze stało samo paliwo, bez dodatku. Póki co, tak sobie stoi, spróbuję ogrzać ten filtr i zobaczymy, ale zapewne skończy się wymianą. Poinformuję co będzie się działo i jak parafina w paliwie została usunięta.

Drugi przypadek mojego sąsiada i jego laguny 2.2 dti. Stara poczciwa konstrukcja i paliwo z Shella. To samo-samochód nie chciał jechać powyżej 2 tysięcy obrotów, po rozebraniu puszki filtra ukazał się taki widok

filtr zapchany parafiną zapchany filtr paliwa parafina w paliwie

Filtr paliwa był założony 3 tygodnie wcześniej, jak widać nadaje się na śmietnik, wygląda jakby go ktoś zamoczył w parafinie lub krochmalu.

A to tylko minus szesnaście czy minus osiemnaście stopni, co by było gdyby przyszły mrozy po -28 jak bywało niektórych zim?Strach pomyśleć…Takie właśnie mamy paliwo na stacjach. Kolega ma jeszcze tego szelowskiego trochę w kanistrze plastikowym, jak podniósł bańkę, to na dole wyglądało jakby ktoś maki lub gipsu dosypał, konsystencja gęstawa i zupełnie biała, niestety zdjęcia tego nie ujęły i mogę Wam tylko pokazać jak wyglądało to od góry, o właśnie tak:

Shell przy -14

Paliwo Shell na mrozie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Troszkę różni się kolorystycznie od tego co się przyzwyczailiśmy jak powinno wyglądać, prawda?

No to cóż…należy chyba czekać na wiosnę 🙂 Swoją drogą po trasach widać kierowców na poboczach lub jadących bardzo powoli-nie trąbcie na nich, bo zapewne mają podobne problemy jak my. Rosjanie wspomagają się ogniskami lub kuchenkami pod silnikiem, albo innymi rozwiązaniami rodem z garażu, tylko oni przyzwyczajeni są do większych mrozów, a u nas?Większych mrozów nie ma, ale kiepskie paliwo jest.

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.