Co kupić za 2000 zł? Dwa tysiące, tyle wynosi 1 pensja dla niektórych, inni utrzymują za takie pieniądze kilkuosobowe rodziny, a jeszcze inni jak np nasi politycy płacą tyle za kolację czy obiad w hotelowych restauracjach. No ale nie zazdrośćmy, tylko rozejrzyjmy się na rynku za samochodem w takich pieniądzach.

Tutaj rynek już nie jest tak skurczony jak przy samochodach za 1000zł jednak dalej różowo nie jest i decydując się na samochód w tej kwocie trzeba sobie zdawać sprawę, że auto nie będzie idealne i trzeba będzie iść na kompromisy, czy to mechaniczne (jakieś stuki w zawieszeniu czy elementy do wymiany przy silniku) bądź blacharskie (większość aut w tej cenie ma problemy z korozją, trzeba wybrać jak najmniejsze zło).

Modeli tutaj już mamy sporo do wyboru jak również wersji silnikowych jednak jedne są lepsze a inne gorsze, np taki Ford Ka pomimo, że silnikowo całkiem udany, to znaleźć egzemplarz nie trzymający się tylko na korozji jest sztuką, a naprawy blacharskie takiej korozji przez polskich pomysłowych blacharzy przypominają próbę reanimacji i ożywienia człowieka po porządnej sekcji zwłok w prosektorium, czyli wiadomo że nie żyje, ale wepchamy trochę pianki poliuretanowej tu i tam (oszczędniejsi ładują gazety lub szmaty), przyszpachlujemy, spawarką przyczepimy kawałek płaskownika  by można gdzieś  przymocować elementy tylnego zawieszenia, rurę wlewu paliwa trytytką do jakiegoś mocniejszego kawałka blachy, by nie opadła na ziemie, potem trochę kitu, błyszczący lakier na wierzch i już pojazd zrewitalizowany. Takim naprawom mówimy stanowcze NIE, jednak są na porządku dziennym i nie raz widywałem np w komisie jak samochód miał robione poprawki lakiernicze na środku placu, gdzie wiatr sprężonego powietrza unosi pył, a gość malował drzwi do listwy w passacie.

Podobna sytuacja miała miejsce na podwórku jednego z tych co to zostawiają karteczki za szybą z napisem „Kupię to auto” i nr telefonu, oni naprawdę potrafią poskładać takie Zombie, że George Romer twórca nocy żywych trupów byłby z nich dumny i zatrudniłby ich do swoich produkcji.

Wracając do tematu, co wybrać za 2000 zł…by nie przepisywać internetu i subiektywnie podchodząc do tematu wybrałbym 3 modele w cenie to 2 tys za którymi bym się rozglądał. Dlaczego trzy?A no bo tak sobie wymyśliłem, by nie wydłużać wątku i są to: nissan micra, fiat siena i astra I. Nissan za bezawaryjność i praktycznie bezobsługowość, siena i astra za niskie koszty utrzymania i dość dobre warunki przewozowe, spokojnie może robić za pojazd rodzinny.

co kupić za 2000 zł

Zdjęcie pochodzi z http://www.gnomon.pl/dane_techniczne,6447,1.html

fiat siena

Zdjęcie pochodzi z http://www.cargurus.com/Cars/2005-FIAT-Siena-Overview-c20572

Opel astra I

Zdjęcie pochodzi z http://moto.pl/Testy/51,126861,11076959.html?i=1

Oczywiście wszystkie pojazdy z silnikami benzynowymi, w sienie skłaniając się do znalezienia z silnikiem 1,2, bo 1.6 dość paliwożerny, a 1.4 nie cieszy się dobrą opinią. W tej cenie powinno się udać znaleźć każde z tych aut w takim stanie, by przez kilka kolejnych miesięcy nie podwoić ich wartości. Z pewnością nie będą idealne bo za ładne trzeba dołożyć jeszcze, ale będą w stanie „do jazdy”.

Czyli mając dwa tysie w portfelu możemy już poszaleć w motoryzacyjnym bagienku w poszukiwaniu jak najlepszego egzempalrza, co łatwe nie jest wśród polskich zombie, ale Powodzenia! Do odważnych świat należy.

Acha, na koniec dodam, że są i tacy co za dwa tysie (co prawda była zamiana na inne auto, ale tyle było ono +- warte wg właściciela) kupują mercedesa E klasę okulara ze skomplikowanym zawieszeniem (które jest uszkodzone bo tył „siedzi”), silnikiem 4.2 i skrzynią automatyczną. Dla mnie to niepojęte, ale nauczyłem się już, że to co nie mieści się w mojej głowie wcale nie oznacza, że nie może w sposób doskonały wypełnić pustki w innej. Jedna jakaś awaria (zawieszenia,silnika,skrzyni) przekracza zakup tego, jakby nie patrzeć mało urokliwego kombi, które w tej cenie samo w sobie jest karawanem pogrzebowym, bo szczerze mówiąc bałbym się czymś takim jeździć, no ale prestiż i luksus zakrywa zdrowy rozsądek, polak w swojej furze musi się czuć na bogato, nawet jak nie śmierdzi groszem, co kto lubi, jednak nie na darmo jesteśmy nazywani motoryzacyjnym śmietnikiem Europy.