Nawiązując do wpisu nt tarcz i klocków Maxgear , które postanowiłem przetestować, podzielę się pierwszymi wrażeniami z jazdy na takim zestawie. Co prawda póki co dopiero zrobione ok 300km, ale zawsze już można co nieco powiedzieć.

Po demontażu starych tarcz troszkę się podłamałem, Maxgeargdy porównałem ich grubość, bo stare wydawały się być grubsze niż nowe Maxgear 🙂 no ale przecież nie będę zakładał starych, tym bardziej, że ich ogranicznik już mówił „czas na zmiany”, z resztą sam to widziałem będąc u wulkanizatora, a do tego jeszcze na gładzi tarczy starej widać było wyraźne nierówności, więc te

zmiany były konieczne, może jeszcze nie teraz i do połowy przyszłego roku bym pojeździł, ale przy okazji zmiany klocków postanowiłem zmienić i tarcze.

Ogólnie póki co nie jest źle, najbardziej obawiałem się piszczenia klocków (pióra już słyszałem, ale o tym kiedy indziej) i liczyłem się z ich szybkim demontażem i założeniu czegoś lepszego, jednak jeśli będzie tak jak teraz to wygląda na to, że dokulam się do ich końca.

 

Zestawik złożony, był lekki problem z odkręceniem śrub trzymających jarzma zacisków, jednak na szczęście długa rurka przyszła z pomocą i się udało przy zastosowaniu odrobiny techniki by nie ukręcić śruby, potem pięknie oczyszczone i poskładane do kupy. Poprzedni majster co dłubał pourywał śruby ustalające tarcze z jednej strony, nie było warunków by je wykręcić i wkręcić nowe, także pewnie do wiosny albo kolejnej zmiany klocków ta robota poczeka.

Podsumowując-póki co jest lepiej niż myślałem.