Jak usunąć parafinę z filtra paliwa??

Jak poprzednio pisałem po nadejściu mrozów w pewnym momencie samochód odmówił posłuszeństwa z powodu zapchania filtra paliwa parafiną. Objawy były takie, że samochód się dławił powyżej 1800 obr/min nie chciał jechać, dymił na niebiesko.

Parafina w filtrze paliwa-tak zabrzmiała samozwańcza diagnoza, wkurzony byłem bo nie uśmiechało mi się kupować kolejnego filtra paliwa, tym bardziej, że to tylko pozorna naprawa by była, bo nie rozwiązałaby problemu, zatem do paliwa dolany został depresator, a za sam samochód zabrałem się dzisiaj.

Jak usunąć parafinę z filtra paliwa?Sceptycy mówili, że guzik da, nie mający zielonego pojęcia o życiu twierdzili, że to cebulactwo, bo powinienem wymienić na nowy (to Ci, co jak im ręczny się zastoi, zmieniają tarcze, klocki, płyn hamulcowy i odprawiają czary by nie być cebulakiem), inni twierdzili, że należałoby zagotować, bo temperatura pokojowa nic nie da etc.

Jak usunąć parafinę z filtra paliwa?

Postanowiłem zrobić prosty test…garnkowy, tak, tak. A dlaczego garnkowy, ano dlatego, że wykorzystałem do tego celu, piękny, nieużywany już przez żonę garnek emaliowany. W pierwszej wersji pomysłu miałem zalać go wodą i podgrzewać wodę palnikiem aż do zagotowania, ale jako, że jestem leniwy poszedłem na skróty-wlałem do garnka zagotowaną wodę i heja z zestawem na zewnątrz, poluzowałem filtr z uchwytu (swoją drogą poprzednicy mieli wyobraźnię i stworzyli wspaniały uchwyt z trytytek, co ma swoje plusy, bo jest bardzo poręczne, bez kluczy demontuje się filtr z uchwytu) i wrzuciłem go do garnka, bez odpinania przewodów, czy czegokolwiek innego.

Procedura rozgrzewania filtra trwała ok 3-5 minut, jako że cały się nie zanurzył, część niezanurzoną zlałem wrzątkiem na koniec. Po zakończeniu procedury garnkowej chwila prawdy, czyli odpał i jazda próbna.

Po kilkunastu minutach pojeżdżawki stwierdzam że:

-procedura jest skuteczna

-samochód odzyskał moc, wkręca się na obroty i nie kopci na niebiesko

-brak wcześniejszych objawów

-pełen sukces.

Dla leniwców gorszych ode mnie, mogę wykonać odpłatnie opracowaną procedurę. Nie będę w tym sezonie tego patentował, zatem możecie używać do woli, oby się sprawdziło u Was i oby nie było potrzeby tego robić zbyt często. Wszystkim dostarczającym i sprzedającym gówniane paliwo na stacjach na pohybel!

kiepskie zimowe paliwo

 

Dawno mnie tu nie było, ale podzielę się jedną obserwacją z ostatnich dni. Jak wiadomo nie od dziś, mamy porę roku zwaną zimą. Zima jak to zima, w ostatnich latach była łagodna, praktycznie lekkie przymrozki, mało śniegu. Wielu ludzi nawet opon na zimowe nie zmieniało, bo więcej było deszczu niż śniegu. Jak widać przyzwyczaiły się również do tego koncerny paliwowe nie tylko zwykli zjadacze chleba…

Jako, że potrzebowałem poprzewozić trochę rzeczy, zakupiłem sobie busa. Żadne fajerwerki, ot paździerz w dieslu z oszałamiającą mocą 75KM, wizualnie wygląda na zemstę blacharza, bo malowane niektóre elementy nie raz i moja córka farbkami i pędzelkiem  by to lepiej uczyniła, ale technicznie jest całkiem w porządku, poprzedni właściciel ganiał nim nawet do samej Królowej do UK, a może tylko na zmywak-nie wnikałem, w każdym razie nie strach nim jeździć i po poprawieniu paru detali jak ręczny czy wymiana przegubu bo zaczyna sobie chrobotać zrobi się z niego super wołek roboczy.

W sobotę tymże paździerzem zrobiłem ponad 400 km, bez żadnego zająknięcia. Rano było -14, odpalił za 3 razem i w drogę, po drodze kończył się napęd, więc zajechałem na Artusa pod Warszawą i zalałem w przypływie noworocznego entuzjazmu za dwieście, żeby zaraz znowu się nie tankować.

Po powrocie z wojaży (swoją drogą z przygodami natury tragarza) postawiłem poczciwinę przed domem i w poczuciu spełnienia małżeńskiej obietnicy udałem się na spoczynek. 2 dni później temperatura spadła jeszcze niżej i w nocy było już minus osiemnaście. Próbowałem odpalić busa, ale mało ochoczo się do tego zabierał i wydawał z siebie odgłosy JU JU JU JU JU……..JUUUUUUTRO PRZYJDŹ, zatem szybko podstawiłem mu respirator pod klemy i zostawiłem na godzinkę. Potem grzanie świeczek, chwila pracy rozrusznikiem i odpalony.

Ruszyłem w drogę i jakież było moje zdziwienie, gdy spostrzegłem, że samochód nie jedzie powyżej 1800obr/min, przy gazie w podłogę tylko siwą ścieżkę z wydechu zostawiał. Zapewne filtr zawalony parafiną, bo specyfik przeciw wytrącaniu dolany został dopiero w dniu odpalenia, zatem w filtrze stało samo paliwo, bez dodatku. Póki co, tak sobie stoi, spróbuję ogrzać ten filtr i zobaczymy, ale zapewne skończy się wymianą. Poinformuję co będzie się działo i jak parafina w paliwie została usunięta.

Drugi przypadek mojego sąsiada i jego laguny 2.2 dti. Stara poczciwa konstrukcja i paliwo z Shella. To samo-samochód nie chciał jechać powyżej 2 tysięcy obrotów, po rozebraniu puszki filtra ukazał się taki widok

filtr zapchany parafiną zapchany filtr paliwa parafina w paliwie

Filtr paliwa był założony 3 tygodnie wcześniej, jak widać nadaje się na śmietnik, wygląda jakby go ktoś zamoczył w parafinie lub krochmalu.

A to tylko minus szesnaście czy minus osiemnaście stopni, co by było gdyby przyszły mrozy po -28 jak bywało niektórych zim?Strach pomyśleć…Takie właśnie mamy paliwo na stacjach. Kolega ma jeszcze tego szelowskiego trochę w kanistrze plastikowym, jak podniósł bańkę, to na dole wyglądało jakby ktoś maki lub gipsu dosypał, konsystencja gęstawa i zupełnie biała, niestety zdjęcia tego nie ujęły i mogę Wam tylko pokazać jak wyglądało to od góry, o właśnie tak:

Shell przy -14

Paliwo Shell na mrozie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Troszkę różni się kolorystycznie od tego co się przyzwyczailiśmy jak powinno wyglądać, prawda?

No to cóż…należy chyba czekać na wiosnę 🙂 Swoją drogą po trasach widać kierowców na poboczach lub jadących bardzo powoli-nie trąbcie na nich, bo zapewne mają podobne problemy jak my. Rosjanie wspomagają się ogniskami lub kuchenkami pod silnikiem, albo innymi rozwiązaniami rodem z garażu, tylko oni przyzwyczajeni są do większych mrozów, a u nas?Większych mrozów nie ma, ale kiepskie paliwo jest.

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

Renault TraficRenault Trafic
Rok produkcji: 2004
Przebieg: 279 000 km
Moc silnika: 101 KM
Pojemność silnika: 1870 cm3
Paliwo: diesel
Kraj pochodzenia:DE

Tym razem mam na sprzedaż Renault Trafic’a. Samochód wyprodukowano w 2004 roku, posiada niezawodny silnik 1.9 o mocy 101 koni mechanicznych. Jest to sprawdzona konstrukcja renault na pompie wtryskowej, pozbawiona w zasadzie wad silnika montowanego później w renault wyposażonego w zasilanie paliwa common rail.

 

Samochód w bardzo ładnym stanie, wręcz wzorowym biorąc pod uwagę wiek samochodu i jego przeznaczenie. Silnik w bardzo dobrym stanie, nie ma wycieków, nie bierze oleju, odpala tak samo dobrze na zimnym i na ciepłym od tzw strzała. W silniku 3 tys km wstecz zmieniłem rozrząd i olej, ponieważ potrzebowałem go na wyjazd za granicę, a niestety nie wiedziałem kiedy ostatnio zmieniano rozrząd. Został zmieniony cały, wraz z pompą wody. Zmieniłem również olej na 10W40 (wcześniej też był zalewany półsyntetykiem.

 

Zawieszenie bez zarzutu, sztywne, ładnie wybiera nierówności, samochód pewnie się prowadzi. Hamulce super, nic nie ściąga, ręczny trzyma wzorowo, opony w porządnym stanie.

Co ważne-samochód jest bezwypadkowy, zatem nie ma niespodzianek związanych z kiepskim poskładaniem po wypadku.

Drzwi tylne skrzydłowe, boczne przesuwne, paka wyciszona wykładziną (co pozwala również utrzymać czystość).

Samochód bez zastrzeżeń przeszedł w czerwcu badanie techniczne, zatem kolejne jest w czerwcu 2016 roku, OC jest do listopada.

Wyposażenie:

-6 biegowa skrzynia

-wspomaganie kierownicy

-regulowana kolumna kierownicy

-centralny zamek

-ABS

-elektryczne szyby

-radio

Samochód gotowy do trasy i pracy. ZAPRASZAM.

CENA  17 900 zł

STATUS OFERTY:

AKTUALNY

Opel Astra 2 1.6 16V benzynaOpel Astra 2
Rok produkcji: 2002
Przebieg: 142 000 km
Moc silnika: 101 KM
Pojemność silnika: 1598 cm3
Paliwo: benzyna
Kraj pochodzenia:DE

Na sprzedaż trafia  ładny Opel Astra 2 1.6 16V benzyna, oryginalny niski przebieg 142 tys, udokumentowany (dużo faktur, raportów Dekry, książka serwisowa). Samochód sprowadzony z Niemiec, przygotowany do rejestracji.

 

Bardzo dobre wyposażenie:
-klimatyzacja
-wspomaganie kierownicy
-ABS
-elektryczne szyby
-elektryczne i podgrzewane lusterka
-centralny zamek z pilotem w kluczyku
-dobre nagłośnienie
– 2 kluczyki
– radio
Opel Astra 2 1.6 16V benzyna – Technicznie samochód w idealnym stanie, czysty, pachnący. Zawieszenie idealne, silnik również . Lakier nie wypłowiały (jedynie mała ocierka na prawym przednim zderzaku i błotniku), ładne, nie poniszczone wnętrze. Godny polecenia egzemplarz-bezwypadkowy, każdy element posiada oryginalny lakier, co niezbyt często się zdarza w dobie igieł, perełek, lalek i innych synonimów odpustowego prestiżu. Opony  w bardzo dobrym stanie, na kilka następnych sezonów. Silnik dynamiczny a zarazem ekonomiczny.
ZAPRASZAM do oglądania.

CENA  [hidepost=0]8 999 zł[/hidepost]

STATUS OFERTY:

REZERWACJA

 

Volvo V70 2.4 benzynaVolvo V70
Rok produkcji: 2001
Przebieg: 93 000 km
Moc silnika: 101 KM
Pojemność silnika: 1598 cm3
Paliwo: benzyna
Kraj pochodzenia:DE 

Volvo V70 2.4 benzyna 140KM kolor grafitowy metalik (ładnie zmienia odcień w zależności czy jest słonecznie-wpada w brąz, czy pochmurno-przypomina szary).

Samochód z 08.2001r sprowadzony z Niemiec, posiadał tylko 2 właścicieli.

Oryginalny przebieg 228 tysięcy kilometrów, poszukiwany silnik świetnie znoszący gaz, manualna skrzynia biegów i świetne zabezpieczenie antykorozyjne tworzą z tego samochodu pojazd na lata. Takich aut już się nie produkuje.

Bogate wyposażenie: klimatyzacja automatyczna, tempomat, ABS, kontrola trakcji, wspomaganie kierownicy, alufelgi, skórzana tapicerka, regulowana kierownica, 4x el.szyby, el. lusterka, kierownica wielofunkcyjna, halogeny, oryginalne radio, dzielona kanapa, z tyłu w kanapie rozkładany stolik oraz foteliki dla dzieci, poduszki powietrzne, podwójny bagażnik, roleta bagażnika wraz z siatką oddzielającą przestrzeń bagażową, 2kpl kluczy itd.

Samochód w pełni bezwypadkowy, posiadający normalne ślady użytkowania, czysty, pachnący.

Komplet narzędzi, książek, dwa komplety kluczyków.

Gwarancja prawna i legalności pochodzenia.

Samochód po wszelkich opłatach celno-skarbowych, wystawiam fakturę zakupu, która zwalnia z opłaty skarbowej, z kompletem dokumentów otrzymanym ode mnie idziecie Państwo prosto do Wydziału komunikacji.

CENA  [hidepost=0]9 999 zł[/hidepost]

STATUS OFERTY:

SPRZEDANY

Opel Astra II 1.6 16VOpel Astra II
Rok produkcji: 2002
Przebieg: 93 000 km
Moc silnika: 101 KM
Pojemność silnika: 1598 cm3
Paliwo: benzyna
Kraj pochodzenia:DE 

Na sprzedaż trafia bardzo ładny Opel Astra II 1.6 16V, oryginalny niski przebieg 93 tys, udokumentowany. Samochód sprowadzony z Niemiec, gotowy do rejestracji. Bardzo dobre wyposażenie:
-klimatyzacja
-wspomaganie kierownicy
-ABS
-elektryczne szyby
-elektryczne i podgrzewane lusterka
-centralny zamek z pilotem w kluczyku
-dobre nagłośnienie
-alufelgi
-2 komplety kół
Technicznie samochód w idealnym stanie, czysty, pachnący. Zawieszenie idealne, silnik również (rozrząd zmieniony). Lakier nie wypłowiały, pięknie się prezentuje, tak jak i wnętrze, które praktycznie nie nosi śladów użytkowania. Godny polecenia egzemplarz. Opony letnie i zimowe w bardzo dobrym stanie, na kilka następnych sezonów. Silnik dynamiczny a zarazem ekonomiczny.
ZAPRASZAM do oglądania.

CENA  [hidepost=0]9 900 zł[/hidepost]

STATUS OFERTY:

SPRZEDANY

Piękne bmwRzecz się dzieje w Polsce, takim nadbałtyckim kraju, znanym z różnych cudów. Niektóre to prawdziwe cuda, inne cuda wianki, jeszcze inne cuda cudeńka. Wiadomo, że jak jest wiele cudów w kraju to i nie brakuje cudaków, no i o takich właśnie dzisiejszy wpis.

Internety obiegła wieść, że oto w Łebie stało się coś strasznego. Nikt nie wiedział co to jest, ale każdy chciał wiedzieć i z prędkością viral marketingu dotarły do oczu wszystkich zmotoryzowanych te okropieństwa.

Co tak właściwie się stało?No nic specjalnego, nic co mogłoby zaskoczyć kogokolwiek znającego się odrobinę na motoryzacji, a mianowicie okazało się, że jeden z chętnych na szybki zarobek prawdopodobnie przeszczepił numery do innego auta, prawdopodobnie skradzionego, bo raczej w ASO nie sprzedają gotowych egzemplarzy z dziurami na numer VIN. Dlaczego piszę, że nic specjalnego? Piszę tak troszkę z przekąsem, z tego powodu, że  w naszym kraju jeździ zapewne nie jeden egzemplarz z wszczepionym numerem nadwozia, tylko wielu właścicieli o tym nie wie.

No ale do rzeczy: Aferę rozkręcił jeden z oglądających to auto, pojechał, no i samochód mu się spodobał, co sam z resztą przyznaje:

Bmw na pierwszy rzut oka całkiem ładne.

No ale po chwili oględzin zderzył się z rzeczywistością, gdy okazało się, że samochód nie był taki bezwypadkowy jak zapewniał sprzedawca i miał naprawy blacharskie:

Malowana tylna klapa, maska oraz sporo szpachli na tylnej lewej ćwiartce.

KATASTROFA!!!

No ale chęć posiadanie tej piękności była zatrważająca. Przyspieszone bicie serca spowodowane wnętrzem laluni powodowało drżenie rąk i lekkie palpitacje serca, krew prawdopodobnie odpłynęła z mózgu do dolnych części ciała powodując wzwód, oczy przysłoniła niewidzialna mgła, a może to była mgiełka z plaka? Nie ważne, bo wnętrze faktycznie mogło sparaliżować, sami popatrzcie

5

Daje radę, nie?

No pewnie, że daje i tak zapewne pomyślał oglądający, chowając miernik a wraz z nim urażoną dumę, że samochód posiada ślady napraw a sprzedąjacy go okłamał. Zapewne bił się tylko chwilę z myślami, bo czym prędzej przystąpił do dalszej części transakcji, by chwilę potem mieć już i tak super cenę jeszcze bardziej super, a właściwie to SUPER, a właściwie to SUPER EXTRA CENĘ, czyli…

Udało mi się wytargować cenę 34 tys.

Jak po każdym porządnym orgazmie wraca niestety rzeczywistość:

Po powrocie do domu zacząłem dogłębnie sprawdzać numer VIN.

Ta jest często szara i ponura, czasami drażniąca, momentami nie do zniesienia…Tak też było i tym razem, okazało się bowiem, że lalunia była delikatnie przypudrowana i spod make upu zaczęły wyłazić syfki.

No i tu zaczęły się dziwne niejasności, mianowicie samochód, który oglądałem miał inne wyposażenie niż ten z numeru VIN. Np. brak Xenonów, tapicerka skórzana zamiast welurowej.

Gwoździem do trumny okazała się wizyta w prosektorium, gdzie pokazano mu samochód po badaniach patomorfologicznych, z których jasno wynikało, że bunia musiała już przejść jedną  śmierć w swoim życiu

spalone bmw

Po sprawdzeniu samochodu w portalu autoDNA okazało się że samochód ten była doszczętnie spalony. Na portalu widnieje 10 zdjęć tego spalonego samochodu.

Łzy same zaczęły cisnąć się do oczu. Rozgoryczenie przeplatane ze złością, stracone impulsy na karcie z Idei, stracone piniondze na paliwo, stracony czas, stracone dieńgi na sprawdzenie w prosektorium. Same straty!!!Żal…żal jak cholera, a taka piękna była

LIFT PIEKNY SKORY KLIMATRONIC NAVI

Jak nie dać się podkusić. No jak!?

piękne bmw

 

Nie będę jednak wieszał psów na handlusie sprzedającym ten samochód i to nie jest jakaś solidaryzacja. Skupię się na kupującym, bo przecież każdy kij ma dwa końce. Przeanalizujmy, co go mogło podkusić do jazdy po takie auto?

Jest to bardzo proste. Kupujący chciał kupić cenę, nie samochód. Posegregował sobie po roczniku, dał cenę od najniższej, popatrzył na fotki, no i trafił na super ofertę, BMW e90 w jednym kawałku (dodajmy, że chyba pierwsze całe w 1 kawałku w tej cenie). Obejrzał zdjęcia, urzekła go w całej rozciągłości i z podnietą małolata popędził czym prędzej by nikt mu nie podkupił laleczki. Oczyma wyobraźni widział ją już na parkingu, pod klubem, na placu widział już zazdrosne miny kolegów ochające i achające, przytakujące zaradność właściciela, który niczym rycerz wziął kopie w swoje dłonie i pojechał z miernikiem łowić okazję.

Widział również rząd małolatek czekających na przejażdżkę beemwicą, które na widok takiego wnętrza z podniecenia ześlizgiwałyby się  z tych skórzanych foteli.

A tu taki fakap!Nici z zakupów, nici z kolejnych wzwodów zerkając na nią, nici z zazdrosnych kolegów i chętnych lasek. Okazało się, że nie będzie niczego-jak w polityce! Cóż dalej począć? Jak żyć?

Kolejny zawiedziony, który zamiast rozumu przed wyjazdem, zabrał na wyjazd miernik (tu można również miernik zastąpić szwagrem, instytucja o tyle lepsza, że tenże zna się też na mechanice a i pogadać można, zatem miernik jest dla tych zamkniętych w sobie) i myślał, że będzie cwańszy od wszystkich cwaniaków i jemu jako jedynemu uda się kupić w pełni bezwypadkowy, piękny, ze zgadzającym się z polską normą PN189000 licznikiem samochód.

Obrażony na cały świat głosi temu tę złą nowinę, ale czy wyciągnie jakiekolwiek wnioski? Wątpię…Znajdzie kolejny sprzęt, który również będzie tańszy od najtańszych i pojedzie z takimi samymi nadziejami i podnietą i znowu się to powtórzy co powyżej, pójdzie jak baran na rzeź i popełni kolejny wpis w internecie jakie to zrobił odkrycie.

A rada dla niego jest jedna, a zarazem lekcja-niech jedzie po taki samochód za granicę, niech spakuje w kieszeń te pieniądze co ma i niech zrobi parę tys km po Europie w poszukiwaniu prawdziwie bezwypadkowej beemki z takim przebiegiem i w super stanie. Szybko dotrze do niego, że w portfelu ma zbyt mało euro na takie zakupy…

mazda 626 diesel

 

 

Mazda 626 DiTD
Rok produkcji: 2003
Przebieg: 245 000 km
Moc silnika: 101 KM
Pojemność silnika: 1998 cm3
Paliwo: diesel
Kraj pochodzenia:DE (zarejestrowany w PL)

Sprzedam samochód jakim jest Mazda 626 2000r 2.0 diesel 101KM.

Samochód sprowadzony z zagranicy w 2011r, w Polsce w jednych rękach od tamtego czasu. Silnik oszczędny i dynamiczny 101 KM, bez żadnych udziwnień, odpala „od strzała” na zimnym czy ciepłym. Pojazd ma nowe badanie techniczne, zawieszenie w stanie bardzo dobrym, amortyzatory po 80%, hamulce równo biorą, brak luzów w zawieszeniu. Zrobiona również została zbieżność. Samochód stoi na ładnych oponach zimowych. Wnętrze zadbane, nie podarte, w ładnym, grubym welurze, wyposażenie elektryczne sprawne, nie ma żadnych błędów czy świecących kontrolek.

Blacharka-każdy fan mazdy wie, że to jej pięta achillesowa, tak samo było w tym przypadku, po latach użytkowania pojawiły się wykwity na drzwiach od dołu, na rantach tylnych błotników, błotniku przednim czy masce, dlatego też samochód trafił do zakładu blacharskiego i zostało to wszystko wyremontowane i polakierowane. Zrobione dobrze, a nie za pomocą pianki montażowej, oraz zabezpieczone na przyszłość, więc na parę lat powinien być spokój. Obecnie samochód prezentuje się bardzo ładnie, nie ma korozji i ma ładny perłowo-niebieski lakier.

Ubezpieczony jest na pół roku do przodu, badanie techniczne tak jak wspomniałem jest do marca 2016r.

Wyposażenie:

-ABS

-klimatyzacja automatyczna (climatronic)

-4 elektryczne szyby

-elektryczne lusterka

-centralny zamek z pilotem (2szt)

-2 kpl kluczyków

-przedni fotel pasażera kładziony i powstaje zgrabny stolik

-dywaniki gumowe

-mata gumowa w bagażniku

-radio

-elektryczna sprawna antena

Zapraszam na oględziny i na jazdę próbną. Samochód powinien długo jeszcze posłużyć nowemu nabywcy, bo pochodzi jeszcze z czasów gdzie robiono auta na jakość a nie na ilość przejechanych km wyliczone przez inżynierów i księgowych. Samochód świetnie nadaje się na auto rodzinne, bardzo pakowne, dobry załadunek zakupów czy wózka, dzięki klapie unoszonej do góry.

CENA  7 900 zł

STATUS OFERTY:

AKTUALNY

 

Toyota Yaris 2003 1.0 z gazem

Toyota Yaris
Rok produkcji: 2003
Przebieg: 193 000 km
Moc silnika: 65 KM
Pojemność silnika: 998 cm3
Paliwo: benzyna+ gaz
Kraj pochodzenia:PL

Sprzedam Toyotę Yaris z 2003 roku. Samochód pochodzi z polskiego salonu. Zamontowano w nim silnik 1.0 o mocy 65KM co w zupełności wystarcza do sprawnego przemieszczania się po mieście, zachowując przy tym bardzo niskie spalanie. Ciężko zakupić auto, które będzie mniej paliło i taniej jeździło. Instalacja gazowa sekwencyjna, działa bezproblemowo na obu paliwach. Instalacja założona w sierpniu 2012r tak więc homologacja na butlę do 2022 roku. Butla założona w miejsce koła zapasowego zatankowana do pełna wystarcza na przejechanie dystansu 350-400 km. Silnik suchy, ładnie przyspiesza, skrzynia działa poprawnie. Silnik posiada łańcuch rozrządu, więc nie ma potrzeby wymiany rozrządu po zakupie i obaw że pęknie.

Wyposażenie samochodu skromne ale sprawne i obejmuje:
– ABS

– poduszka powietrzna

-komputer pokładowy

– radio

– przesuwna tylna kanapa

-regulowana kierownica

– 2 kpl kluczyków

– dywaniki gumowe

-centralny zamek z pilotem (2 szt)

W ostatnim czasie wymieniono:

2013 rok:
-całoroczne opony Dębica Navigator

– tłumik końcowy

– klocki i tarcze (TRW)

– pasek klinowy

– pompa wody
2014 rok:
– wszystkie filtry, olej

– tłumik środkowy

– piasty kół tylnych (łożyska)

Badanie techniczne jak i OC do sierpnia 2015r.

ZAPRASZAM NA OGLĘDZINY. Toyota Yaris 2003 1.0 z gazem to fajne, sprawne i bardzo oszczędne auto za niewielkie pieniądze.

CENA  [hidepost=0]8 500 zł[/hidepost]

STATUS OFERTY:

SPRZEDANY

Jakiś czas temu z nie wiedzieć jakich powodów siedziała mi z tyłu głowy marka, z którą wcześniej niewiele miałem do czynienia, kojarząca mi się z wiecznym śniegiem i łosiami. Nigdy jakoś nie korciło mnie w tym kierunku, bo dołowała mnie trochę toporność np zegarów itd, no ale widocznie z wiekiem i ze zwiększającym się poziomem stetryczenia zmieniają się upodobania, wraz z zaokrąglaniem własnego brzucha mózg idzie w kierunku podobania się co raz bardziej kanciatych samochodów, jeszcze parę lat temu podobały mi się pozaokrąglane, no ale cóż…

Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma, ale w pewnym momencie pomyślałem sobie-dlaczego nie?Dlaczego nie zakupić wołowiny, czyli volvo. No i jak sobie umyśliłem tak przeszedłem do realizacji pomysłu, szukałem ładnej 850 ale w okolicy nic nie było, 850 dlatego, że szukałem na dłużej dla siebie jakiegoś budżetowego samochodu zamykającego się w stu zielonych Jagiełłach, ponieważ pieniąchy lokuję  w coś innego. Rozglądałem się, rozglądałem no i w końcu znalazłem V70 w automacie i z gazem, nie leżał mi ten automat więc zastanawiałem się, ale jak się okazało zbyt długo, bo minął weekend i samochód przestał być aktualny. Potem uciekł mi kolejny volviak, tym razem kanciak w sedanie z mocą ponad 240KM, jak szybko się pojawił tak szybko zniknął (ach te mirasy nie śpio! 🙂 ) no i tak mijał listopad, grudzień, zaczął się styczeń a ja stałem jak myśliwy na ambonie czekając na szwedzkiego łosia.

Zakupy:

Minęło parę dni, no i pif pafff pada strzał i ustrzelony łoś staje się moją własnością. Wołowina w budzie S 80, z silnikiem 2.4 B+G i szatańską mocą 140KM. Moc powoduje mrowienie na ciele…no właśnie czyim?Nic mi do głowy nie przychodzi, no może poza właścicielami 126p i starych polonezów caro, gdzie moc była absurdalnie niska. Więc mocą na nikim wrażki nie zrobię, no dobra, poszukajmy kolejnych za i przeciw. Zakupiony od 18 właściciela w kraju, a pomiędzy nimi było 23 pośredników prowadzących działalności i 16 co robili to na czarno i przepisywali umowy, ale kto by to brał pod uwagę, tym bardziej że swoim peselem zbliża się w żargonie młodzieżowym do wieku tartacznego (cokolwiek to by miało znaczyć 😉 ) bo zaglądając mu w metrykę jest to wypisz wymaluj 99r. Podtlenek biedy ważny jeszcze parę lat, oczywiście sekwencyjny lub jak to w ogłoszeniach podają-sekfencja, kwity czyli badanie i oc ważne. Cena?Nie ważne, zmieściłem się w 10 tysiach więc źle nie jest, a właściwie w dziesięciu to go dopieszczę jeszcze o podstawowe wymiany. Deal zrobiony z panią pochodzącą z UA, więc to tak w ramach podtrzymania dobrych stosunków, natomiast furacz jeździł po naszym kraju.

Karoseria:

Wołowina to kawał żelaza, wielki sedan, ze sporym bagażnikiem, do którego wchodzą dłużnicy i 3 łopaty do kopania, wtedy też ładnie, sprężyście podróżuje się nim po leśnych wybojach wioząc ekipę do kopania dołków pod fundamenty grobowca zbiorowego, spokojnie zmieści się również teściowa zawinięta w dywan, czy dwie świnie w okresie przedświątecznym, także funkcjonalność bagażnika jest ogromna. Ile ma litrów?W danych technicznych nie sprawdzałem, imprezy jakiejś większej nie miałem, żeby sprawdzić ile litrów wódki tam wejdzie, ale jestem pewien, że więcej wejdzie niż najhuczniejsza impreza jaką zorganizowałbym bliskim znajomym, dalszych nie liczę, bo przecież oni muszą ze swoją wódką przyjść a nie na krzywy ryjek-proste. Co istotne, buda jest prosta, nie nosi śladów napraw, zmieniany 1 błotnik przez ostatniego właściciela, który mówił, że porysowany był. Generalnie nie jest źle na te lata a nawet dobrze, bo lakier równy, brak rudej na pokładzie, a wiadomo, że rudego z imprezy nawet szwedzkiej nie wygonisz. Koło klamki drzwi kierownika ktoś coś zaprawiał kiedyś, mało widoczne, ale również mało profesjonalnie zrobione. Kolor-no cóż, tu znowu dupy nie urywa, granatowy- NIEPERŁOWYNIEMETALIK!!!!JEDYNY TAKI W INTERNETACH!!!! Tez na nikim wrażenia nie zrobi więc lecimy dalej.

Koła:

Ma. Nawet jakieś alusy są.

Wnętrze:

Tu heca, bo wnętrze zdrutowano. Dlaczego?Ano komuś się jasne nie podobało i zamienił sobie na skórzane, dzięki temu wnętrze w czarnym świniaku, ale nie składają się elektrycznie zagłówki, płaczę rzewnymi łzami i ubolewam nad tym, pomimo, że używałbym tylko do tego, żeby koledzy zalewali się wódką w trakcie jej picia guziczek „klik” i głowa leci do tyłu w czasie przechylania szkła, ale żeby ze mnie nie wyłaził wredny typ, to póki co auto pozbawione tego diwajsu, chyba że zechce mi się na wiosnę (a wiem już teraz że nie) przerobić kostki przy fotelach. W ramach rekompensaty za te zmiany są przednie fotele podgrzewane, tylko co z tego jak kostki też nie pasują i włączniki trzeba by dorabiać.

Świniak  jest w przyzwoitym stanie i dobrze się prezentuje, deska, kiera , elektryka sprawna. Wkurza trochę świergocząca dmuchawa na zimnym silniku, trzeba by pewnie poczyścić silniczek, ale czy znajdę czas i chęci by o rozdłubać?

Silnik:

140 koni w 5 cylindrowym rzędzie. 11sek/100km/h szału nie robi, ale zamulaczem nie jest, całkiem fajną dynamikę ma (tu 5 garków robi robotę). Cichy i komfortowy, w trasy do umiarkowanej jazdy wystarcza, spod świateł się nie pościgam z żadnymi passatami, ale jakoś to przełknę. Zaskakująco niskie zużycie podtlenku biedy, w trasie przy grzecznej jeździe 9.6 gaziwa na setkę, przy żwawszej 11 litrów, z tankowania trochę z przyczepką i ładunkiem, trochę w trasie-11.5 litra, maksymalne zużycie 13,5 gdzie ciągałem jednego parcha w którym rozleciał się napęd.

Zawieszenie:

Zawieszenie komfortowe, nawet bardzo, w trasie się płynie jak to na dostojną limuzynę przystało, parkuje się jak dorodną półciężarówką, no ale cóż takie gabaryty…W zawieszeniu mam parę spraw do poprawy, na SKP wyszło, że do zmiany jest amortyzator tył (pójdą dwa nowe), łącznik stabilizatora tył, drążek kierowniczy przód i pan diagnosta znalazł delikatny luz w poduszkach sanek. Ale źle nie jest, części do wołowiny nie są rujnujące, przynajmniej do mojego egzemplarza, bo tak na przykład markowy amortyzator z wyższej półki to koszt ok 150zł. Nie to że teraz tam się wszystko tłucze, ale potrafi skrzypnąć na śpiącym policjancie, więc trzeba będzie powymieniać to co ma luz i cieszyć się z jazdy.

Przebieg:

Przebieg jest niski, bo należał do bibliotekarki co to w tej samej gminie mieszkała i pracowała, więc dojeżdżała rowerem, a tylko w bardzo słoneczne dni jeździła samochodem, bo wiadomo klima jest i pod pachami koła się nie robią, natomiast w pozostałe dni jeździła rowerem, a volviak stał w garażu, stąd tak niski przebieg 179000 kilometrów. 18 właścicieli i 39 pośredników również okazało się być w porządku ludźmi i uczciwymi, bo nikt nie cofał.

A tak poważnie to jechałem niedawno i trafiłem na urodziny. Czyje?Ano mojej szesnastoletniej wołowinki…100 lat krówko!

volvo s80 2.4